Długi weekend przyniósł nowe doznania. Poza zapierającymi dech w piersiach widokami i smakami prosto z województwa świętokrzyskiego kilka nowych dźwięków przykuło moją uwagę. Po pierwsze owady - pszczoły, muchy, świerszcze, komary - na to każdy zwróci uwagę. Jest jednak coś, co mnie zaskoczyło - jak się okazuje drewniana szopa w szczerym polu także może być dźwiękowym poligonem - wszystko przez korniki. Ciche trzeszczenie w deskach zdradzało ich obecność - co ciekawe nic sobie nie robiły z mojej obecności - rzeźbiły małe kanaliki bez opamiętania - stając się moim dźwiękowym obiektem pożądania. Odjeżdżając w kierunku Krakowa obiecałem, sobie i kornikom, że wrócę do tej szopy, by zarejestrować, co małe robaczki mają nam do powiedzenia...
