wtorek, 11 października 2011

Pozytywne minusy jesieni

Jak ja nie cierpię jesieni! – tak kiedyś myślałem. Ta pora roku zwykle kojarzyła mi się niezwykle depresyjnie. Deszcz, szkoła, mokre buty…
Od niedawna zacząłem patrzeć na to nieco inaczej – z dźwiękowego punktu widzenia. Liście, deszcz, trzeszczące gałęzie pod butami – to kąski, obok których nie sposób przejść obojętnie. Tak też będzie i w tym roku – będę się starał nagrywać dźwięki, których nie słyszeliśmy w zeszłym roku. To nie jest łatwe, bo w tym celu będę dużo podróżował. Góry, wieś, może jakaś cieplutka knajpka, gdzie zmarznięci ludzie piją rozgrzewające trunki…

poniedziałek, 12 września 2011

Albańskie dźwięki

Wyprawa do Albanii to nie tylko bogactwo smaków, obrazów i zapachów. To oczywiście dźwięki, obok których nie sposób przejść obojętnie. Czym się wyróżniają? Przede wszystkim ogromnym realizmem - klaksony i gwar uliczny jest niezwykle prawdziwy i odsłuchując nagrań z tirańskich ulic jest się bliskim zrozumienia tego, jaki chaos na nich panuje. Onieśmielające dźwięki fal Adriatyku także zaskakują - z powodu wyższej temperatury wody brzmienie fal wydaje się niezwykle przyjazne. Dźwiękowo to niezwykle ciekawe miejsce, do którego z chęcią wrócę po kolejne kąski...

Latest tracks by Dźwiękolub

wtorek, 16 sierpnia 2011

Świętokrzyskie owady

Długi weekend przyniósł nowe doznania. Poza zapierającymi dech w piersiach widokami i smakami prosto z województwa świętokrzyskiego kilka nowych dźwięków przykuło moją uwagę. Po pierwsze owady - pszczoły, muchy, świerszcze, komary - na to każdy zwróci uwagę. Jest jednak coś, co mnie zaskoczyło - jak się okazuje drewniana szopa w szczerym polu także może być dźwiękowym poligonem - wszystko przez korniki. Ciche trzeszczenie w deskach zdradzało ich obecność - co ciekawe nic sobie nie robiły z mojej obecności - rzeźbiły małe kanaliki bez opamiętania - stając się moim dźwiękowym obiektem pożądania. Odjeżdżając w kierunku Krakowa obiecałem, sobie i kornikom, że wrócę do tej szopy, by zarejestrować, co małe robaczki mają nam do powiedzenia...

niedziela, 31 lipca 2011

Kapacz kroplowy - nowy instrument

Nie mogłem się poruszyć. Każdy członek mojego ciała stał się nieczuły, oprócz mózgu, który wciąż nie spał. Leżałem na karimacie. Wypatrywałem w ciemnościach poszycia namiotu. Usłyszałem muzykę. Na rozciągnięty tropik spadały krople deszczu. Nie zwracałem na nie wcześniej uwagi. Krople spadały w różne miejsca napiętej tkaniny wydając dźwięki o różnych wysokościach i barwie. Olśniło mnie, eureka! Dalej nie pamiętam...

niedziela, 17 lipca 2011

Syrena

Małe miasteczko daleko od Krakowa. O północy poszedłem do ogrodu. Stałem obserwując w ciszy pełnię Księżyca, gdy nagle zostałem postawiony w stan gotowości. Na budynku oddalonym ode mnie o 100 metrów włączyła się syrena alarmowa. Przerwała ciszę, by wwiercić się w głowę z siłą, przed którą nikt nie ucieknie. Byłem oszołomiony. Stałem na baczność próbując poukładać dwie myśli, które rozsadzały mi głowę. W tej pierwszej było zawarte pytanie, czy aby rzeczywiście do moich uszu dobiega dźwięk syreny, czy jest to moja halucynacja słuchowa. Druga myśl kazała się zastanowić, dlaczego znów nie mam przy sobie mikrofonów.
Po 3 minutach pierwsza syrena przestała wyć, a w oddali, znacznie ciszej jak się okazało, równolegle wyła jeszcze jedna, z tym , że jeszcze nie zamilkła.
Dwie myśli się zatrzymały, pojawiła się trzecia: nie ma przypadków.

niedziela, 12 czerwca 2011

Uderzenie fali

Znów dworzec kolejowy. Tym razem w drodze do wejścia najpierw usłyszałem, a potem zobaczyłem falę walizek na kółkach. Wrażenie było niesamowite - stukot przypominał strzały z małych karabinów maszynowych. Fale mnie opłynęła i zanurzyłem się w cieczy z dźwięków, które jak małe robaczki wwiercały się w uszy. Fala minęła. Poszedłem dalej sprawdzić co słychać na peronie czwartym.

czwartek, 2 czerwca 2011

Stan wyjątkowy nad Krakowem

Długo oczekiwana burza przyszła nad Kraków. Przygotowałem się z okablowaniem na balkonie wierząc, że mnie nie spali zbłąkany grzmot. Powietrze naelektryzowało się milutko, chmury zaciągnęły się po połowie nieba i się zaczęło. Najpierw delikatne pomruki, gdzieś ponad głowami, potem grzmoty ile fabryka dała. Krople o wielkości piłeczki golfowej waliły w chodnik - przypominało to bicie w cyrkowy werbel. I bum! I bach! Podekscytowany nagrałem coś, czym z chęcią się podzielę...

wtorek, 31 maja 2011

Bziuuuuuuuuuuuuuum

Uprzejmie donoszę, że dziś w godzinach popołudniowych na wiadukcie przy ul. 29 listopada moje uszy zostały przyjemnie połechtane. Miałem rzadką okazję, by usłyszeć trzy sportowe motocykle przyśpieszające na jezdni tuż pod wiaduktem. Wrażenie dźwięku było niesamowite - narastająca głośność połączona z czystością pracy silnika - jak ostrze piły wchodzące gładko w miękkie drewno - by po chwili zamienić się dźwiękowy zapach, który pozostawił mnie w zachwycie na resztę dnia.

piątek, 20 maja 2011

Marzenie każdej śrubki i każdego mostu

Wszystkie śrubki wrocławskich mostów na wieść o moim przybyciu postanowiły przystąpić do głodówki. Nie przyjmują smaru, nie życzą sobie konserwacji, każda pragnie być tak bardzo zardzewiała, jak to tylko możliwe. Śrubkom chodzi o to, by skrzypieć i trzeszczeć jak najgłośniej. Każda ma nadzieję, że zostanie zauważona i dźwięk jaki wydaje zostanie nagrany. Ich marzenie może się spełnić już w najbliższy weekend.

niedziela, 15 maja 2011

Niewiele brakowało...

Późnym wieczorem przebywałem na ul. Lea, gdzie kamienice tworzą coś w rodzaju ekranów akustycznych. (Nie pochłaniają dźwięku, raczej go odbijają i wzmacniają). Nagle do moich uszu dobiegła piękna melodia wygwizdywana przez kogoś, kto szedł w moim kierunku. Po przeciwnej stronie ulicy zobaczyłem podchmielonego mieszkańca, który w najlepsze gwizdał niezwykle czysto każdy dźwięk. Stałem wpatrzony niczym w obrazek żałując jednocześnie, że nie mam ze sobą sprzętu, który by to nagrał. Po chwili mężczyzna podszedł do klatki schodowej, wyciągnął klucze i spojrzał na samochody zaparkowane nieopodal. Przerwał melodię i rzucił: Nie mieli już kur..a gdzie stanąć? - to pytanie, na pewno retoryczne wybrzmiało na całej ulicy. Otworzył drzwi i wchodząc do klatki schodowej kontynuował gwizdanie melodii dokładnie od tego samego miejsca, w którym przerwał....

piątek, 6 maja 2011

Testy Live

Może to nie do końca dźwiękolubowe, ale trwają testy podłączenia transmisji wideo live ze studia. Dzięki temu będzie można nie tylko usłyszeć, to co się dzieje w studiu, ale i też zobaczyć podgląd wideo na żywo. Na blogu wklejona jest pleyerka, w której pojawi się obraz zaraz po tym, jak rozpoczniemy nadawanie.

czwartek, 5 maja 2011

Wszytko w jednym miejscu. Do wyboru, do koloru

Latest tracks by Dźwiękolub

Po długiej przerwie powrót

Niestety zapomniałem o tym, że blog wciąż czeka, dlatego też nie pojawiały się na nim wpisy. Mam nadzieje szybko naprawić ten błąd i bardziej regularnie tworzyć okołodźwiękowe treści. Z półrocznych poszukiwań i prezentacji w radiu nowych rzeczy, które mogą inspirować uszy mogę jedynie stwierdzić, że grono dźwiękolubów jest dość szerokie. Świadczy o tym chociażby aktywność słuchaczy audycji, ich e-maile z pomysłami i komentarzami. (Bardzo dziękuję za wszystkie).
17 kwietnia 2011 roku stuknęło 6 mies. od kiedy na falach 100,5 FM w Krakowie istnieje audycja. Serdecznie dziękuję wszystkim za życzenia, które pojawiły się na FB i w skrzynce mejlowej. To sprawia, że chwile zwątpienia w sens prezentowania dźwięków mijają dość szybko i nowa energia wskakuje do głowy....