niedziela, 29 stycznia 2012

Dźwiękowa ekstaza w garażu

Ileż radości może sprawić wizyta w garażu... To zbiór różnych różnostek, które pukane, stukane i pocierane wydają dźwięki, których nie powstydziłby się najnowocześniejszy kompozytor z Japonii. Oczywiście nie sposób było przejść koło nich obojętnie - więc mikrofony do ucha i jazda. Najpierw wygrzebałem kawał blachy. Gwoździem zrobiłem w nim dziurkę, przez którą przeciągnąłem drut. Rurka biegnąca tuż pod sufitem posłużyła jako jako punk zaczepienia. Tak oto powstał garażowy gong, który stał się obiektem mego dźwiękowego pożądania. Pocierałem pędzlem, waliłem drutami, ściskałem w rękach - by wydobyć wszystko, co tylko można z tego usłyszeć. Efekty niebawem na antenie, a dla spóźnialskich dźwięk będzie załadowany na mixcloudzie.

niedziela, 22 stycznia 2012

Ale to już było...

Długo się ociągałem, by wrócić do pisania na tym blogu. Jednak wypada, by podsumować już zeszłoroczną imprezkę dźwiękolubową. Niezwykle miło mi było zorganizować taki event. Impreza była przygotowywana przy udziale osób, które poznałem dopiero na miejscu - w czasie trwania imprezy - myślę o DJ-ach, menago klubu itd. Już im dziękowałem, czas podziękować i tu, na blogu. Wspaniałe jest to, że już niedługo będzie okazja do spotkania się na imprezie urodzinowej po raz drugi!
Z innych ciekawych rzeczy - morduję się z kontem na soundcloudzie - by spróbować w całości przenieść nagrania do mixcoluda (który nie ma ograniczeń).
Tuż przed urodzinami w Dzienniku Polskim pojawił się tekst o audycji, co było niezwykle miłe. Tekst powstał między innymi dzięki cierpliwości redaktora Pawła Gzyla, któremu w tym miejscu także chciałbym podziękować.
ZAKOCHANY W DŹWIĘKU SPADAJĄCEJ KROPLI - CZYTAJ