niedziela, 31 lipca 2011

Kapacz kroplowy - nowy instrument

Nie mogłem się poruszyć. Każdy członek mojego ciała stał się nieczuły, oprócz mózgu, który wciąż nie spał. Leżałem na karimacie. Wypatrywałem w ciemnościach poszycia namiotu. Usłyszałem muzykę. Na rozciągnięty tropik spadały krople deszczu. Nie zwracałem na nie wcześniej uwagi. Krople spadały w różne miejsca napiętej tkaniny wydając dźwięki o różnych wysokościach i barwie. Olśniło mnie, eureka! Dalej nie pamiętam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz