czwartek, 2 czerwca 2011

Stan wyjątkowy nad Krakowem

Długo oczekiwana burza przyszła nad Kraków. Przygotowałem się z okablowaniem na balkonie wierząc, że mnie nie spali zbłąkany grzmot. Powietrze naelektryzowało się milutko, chmury zaciągnęły się po połowie nieba i się zaczęło. Najpierw delikatne pomruki, gdzieś ponad głowami, potem grzmoty ile fabryka dała. Krople o wielkości piłeczki golfowej waliły w chodnik - przypominało to bicie w cyrkowy werbel. I bum! I bach! Podekscytowany nagrałem coś, czym z chęcią się podzielę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz